Violetta
Drogi pamiętniku:
Ten tydzień minął bardzo szybko, wręcz błyskawicznie, pożegnałam się ze znajomymi i przyjaciółmi choć było to niezmiernie ciężkie, ale no cóż życie czasem musi być okrutne żebyśmy uświadomili sobie jakim darem są szczęśliwe chwile, których w moim życiu ostatnio było aż za dużo przez co nieźle się rozpieściłam i stałam zadufaną w sobie dziewczynką w oryginalnych butach i ciuchach. Wiem, że nie było to dobre, ale taka już jestem i nie wiem, czy dam radę się zmienić. Jednak uważam, że nowe miasto, a raczej powrót na stare śmieci pomoże znów stać mi się człowiekiem. Za godzinę będę w Madrycie. Jutro rozpoczęcie roku! Trochę się stresuję tym wszystkim, nowi nauczyciele, nowi ludzie i brak Ludmi, która zawsze mi pomagała jako najlepsza przyjaciółka, to dołujące, jednak poradzę sobie muszę to zrobić dla niej, dla znajomych, ale przede wszystkim dla samej siebie. Mam nadzieję, że pomożesz mi przebrnąć przez wszystkie gorsze chwile tak jak robiłeś to do tej pory. Na dziś już kończę. Do zobaczenia, jutro opowiem Ci jak było na rozpoczęciu roku i jak zareagowali na mnie ludzie z tamtej szkoły.
Przesyłam buziaki
Twoja Violet
Gdy napisałam to pierwszy raz od dawna zobaczyłam jaka jestem wrażliwa czasem. Jak może boleć mnie rozstanie z bliskimi, zobaczyłam uczucia w sobie i odkryłam smutek. Smutek, który mnie paraliżuję,czuje się taka bezbronna i samotna...Nie Violet co ty pierdolisz za głupoty!? skarciłam samą siebie w myślach. Kto jak kto ale ty, nie możesz tak myśleć! Jesteś piękna, mądra, idealna po prostu bez skazy, drugiej takiej wspaniałej osoby jak ty na świecie nie ma. Próbowałam się dowartościować i udało mi się czułam się już o wiele lepiej, ale tam gdzieś na dnie, gdzieś w najgłębszej części mojego serca czułam, że coś jednak nie pozwala mi myśleć o sobie jak o ideale. Jakiś głos w środku mówi mi, że wcale nie jestem taka wspaniała...rozmyślałam na tym jeszcze trochę po czym uznałam, że najlepiej się prześpię i może te głupoty wylecą ze mnie i znów stanę się sobą sprzed kilku tygodni..Tak jak stwierdziłam, tak zrobiłam, poszłam spać. Obudziłam się już w swoim łóżku w Madrycie. Bardzo dobrze je pamiętałam ale nie były to zbyt dobre wspomnienia...niestety. Gdy tak oglądałam stary pokój powróciły we mnie wszystkie złe emocje, wszystkie chwile smutku i rozpaczy jakie tu przeżywałam. Nie mogłam dalej tu wysiedzieć aby nie uronić łzy, więc zeszłam na dół . Okazało się, że akurat tata miał mnie wołać na kolację. Nakryłam tylko jeszcze szybko stół z Olgą czego nie robiłam od dawna, tata był w szoku ja zresztą też. Cały czas zastanawiam się co się ze mną dzieje? Czy to przez to miasto, czy ten dom? A może to dlatego, że niedługo święta? Pewnie teraz myślicie to jakie rozpoczęcie roku jak tu zaraz drugi semestr? Co ona w ogóle gada? A tu was zdziwie, szkoła do której będę uczęszczać to miejsce niestandardowe, ponieważ rok szkolny zaczynamy w drugim semestrze, a kończymy we wrześniu, czyli całkowite przeciwieństwo normalnej szkoły. Rozmyślałam tak jeszcze trochę mówiąc jak do jakiś ludzi choć tłumaczyłam to samej sobie...faktycznie jest ze mną źle, pomyślałam i postanowiłam, że na razie nie będę o tym wszystkim myśleć i w spokoju zjem kolacje z najbliższymi. I tak zrobiłam po kolacji, poszłam się wykąpać i gdy tylko weszłam do łóżka zasnęłam...
Federico
Jest jakaś druga w nocy, ja dalej nie śpię, a o 6 trzeba wstać. Nic mi nie pomaga, znaczy nic z tego co próbowałem. Żadne liczenie baranów, owiec i tym podobnych gówien, które piszą że pomagają...nawet internet już nie piszą prawdy . Stwierdziłem, iż nie próbowałem dziś tylko jednego, a mianowicie alkoholu. On zawsze mi pomagał zasnąć i zapomnieć o całym tym pojebanym świecie, z którego najlepiej bym odszedł. Chciałem się zmienić, ale nie mogę, nie jestem w stanie myśleć pozytywnie i być tak nastawiony do świata. Staram się jak tylko mogę, ale jeszcze mi to nie wychodzi. Może kiedyś wyjdzie, jeśli do tej pory się nie wykończę, a czuję, że jestem tego coraz bliżej. Postanowiłem sięgnąć po butelkę, ponieważ wiedziałem, że bez niej nie zasnę i poskutkowało, może nie od razu, ale po czwartej butelce byłem w świetnym humorze, tak optymistycznie nastawiony to rzadko byłem. W tamtej chwili czułem, że mogę wszystko, że jestem wszechmogący jak jakiś Bóg...Jednak rano odczułem skutki nocnego szaleństwa, kac, kręcenie się w głowie i ogólne złe samopoczucie pokazywało mi jak źle się zachowałem. ale co się stało to się nie odstanie pomyślałem i poszedłem się ogarnąć do toalety, zjadłem śniadanie i z małą pomocą mojej mamy poszedłem na rozpoczęcie, choć najchętniej uczył bym się w domu mama mi na to nie pozwala, jej zdaniem to iż odstaję dość znacznie od grupy nie powinno mnie od niej odsuwać i tym bardziej powinienem się z nią integrować.Aby uniknąć kolejnej kłótni po prostu poszedłem.
Violetta
Zaspałam i to znacznie może to dlatego, że w nocy się co chwila budziłam i zasnęłam na dobre dopiero o czwartej nad ranem? Tak to pewnie dlatego pomyślałam i czym prędzej zaczęłam się ubierać, po czym bez śniadania pobiegłam do samochodu i razem z tatą pojechaliśmy na rozpoczęcie. Na szczęście okazało się, iż jeszcze nie ma połowy osób a nawet znacznej większości. Tak naprawdę na razie byłam tu tylko ja, jakaś pięcioosobowa grupka przyjaciół, kilku pierwszaków i ktoś kto szczególnie przykuł moją uwagę. W rogu siedział chłopak, niezbyt urodziwy, rozmawiający z mamą strasznie mnie zaciekawiło o czym rozmawiają, więc postanowiłam ich podsłuchać, choć wiem, ze to nie kulturalne ciekawość była silniejsza niż ja. Gdy usłyszałam kawałek rozmowy zamurowało mnie...Chłopak był osobom uzależnioną i ciężką chorą, łza w oku mi się zakręciła jak usłyszałam ,że on wcale nie chcę tu być, a mama go na siłę zmusza do tego. Stałam za drzwiami przy których stię znajdowali, więc słyszałam wszystko, chłopak nie szczędził obelg wobec matki tak samo jak i ona wobec niego, kłócili się niemiłosiernie. W pewnym momencie przypadkowo obcasem uderzyłam o drzwi...Starsza pani wraz z chłopakiem popatrzeli się na mnie złowrogo na co ja odpowiedziałam słodkim uśmiechem..kłopoty pomyślałam sobie i czekałam na reakcję, która bardzo mnie zaskoczyła..
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No hej wszystkim :* Tu znów wasza Lusia. Wiem długo mnie nie było, ale to przez brak czasu weny i inne wydarzenia związane z moja osobom, krótko mówiąc dużo się działo i to dlatego. Chciałam was bardzo serdecznie przeprosić za moją długą nieobecność ale także podziękować za wszystkie miłe komentarze pod prologiem, one naprawdę motywują do dalszego pisania. Tu macie pierwszy rozdział czy jest dobrze napisany? Moim zdaniem jest średni ale początki zawsze są trudne. Wasze opinie na jego temat możecie pisać mi w komentarzach a także na asku który podawałam wcześniej jeśli mnie pamięc nie myli. Obiecuję, że wynagrodzę wam to, iż tak długo nie było rozdziału jak? tego jeszcze nie wiem może macie jakieś pomysły? Jesli tak napiszcie chętnie zrb to co byście chcieli bo to blog dla was i wam ma się podobać! A i jeszcze jedna sprawa pewnie zastanawiacie się o jaką rozmowę chodzi i co tytuł ma wspólnego z rozdziałem, a więc chcę wam to pokrótce wyjaśnić, chodzi o rozmowę Federico i matki, a o co dokładnie i o jaką zmianę dowiecie się w następnych rozdziałach, na które serdecznie zapraszam
Życzę miłego weekendu i przesyłam gorące całusy wasza Lusia<33
Świat nie jest instytucją do spełniania marzeń...
piątek, 12 grudnia 2014
niedziela, 16 listopada 2014
Prolog
Violetta
Nazywam się Violetta, mam 15 lat. Jestem śliczną, zadufaną w sobie, bogatą dziewczyną. Wiem, że dostanę zawsze to czego tylko zapragnę i tak jest, chcę coś idę to idę do tatusia rb śliczne oczka i dostaję to. Niczego mi w życiu nie brakuje mam hajs, wille z basenem, markowe ciuchy. buty. torebki...po prostu raj dla każdej dziewczyny która ma klasę. W szkole każdy mi zazdrości, dosłownie. Jestem mega popularna i każdy zawsze chcę się trzymać ze mną i moją paczką co jest cudowne. Wcvhodzę dostaję owację, biją się aby usiąść ze mną w ławce czy na stołówce, mimo iż ja tam nic nie przełknę to jedzenie jest takie okropne. Powinni dawać homary, kawior itp dania a nie jakąś pizze... Tak to właśnie ja zadufana w sobie egoistka...a raczej to ja do wczorajszego dnia bo wtedy wszystko się zmieniło. Nie wierzę że jedna decyzja mojego ojca mogla zmienić tak wiele. Znienawidziłam go za to. No bo jak można zrobić mi coś tak podłego? To niedorzeczne! Ale dobra bo gadam tak jakie to straszne a nawet nie wiecie o co chodzi. A więc chodzi o to, że mój "kochany" tatuś jak to mówi "dla mojego dobra" chcę abyśmy przeprowadzili się do Madrytu. Madrytu!? Jak on może? Chyba nie pamięta jakie cierpienia tam przechodziłam jako skryta w sobie, mała nie zbyt urodziwa dziewczyny, która boi się odezwać i siedzi sama w kącie jakkolwiek unikając kontaktu z ludźmi. Wiele się nacierpiałam i wiele krzywdy mi tam wyrządzili..a szczególnie jedna osoba, którą miałam za najlepszą przyjaciółkę lecz jak się okazało...Pomyliłam się! I to bardzo. Ona chciała po prostu wykorzystać to, że jestem bogata aby zdobyć pewną rzecz. I jak już się udało wydała wszystkie moje sekrety za jakąś nędzną parę butów od Tiffaniego, a ja mogłam jej kupić ile by tylko zechciała bo dla mnie to żaden problem. Ale cóż stało się jak stało. Pamiętam, że od tamtej chwili nie gadałam z ludźmi aż do pory wyjazdu. Tu czułam się jak w raju zero problemów, wyładniałam itd.. czyli to co mogliście przeczytać na wstępie, lecz teraz znów widzę że coś ze mną nie tak, Zresztą nie tylko ja a także moja najwspanialsza przyjaciółka Ludmi. Jejku jak ja będę za nią tęsknić. To ona mnie otworzyła i pokazała jak obrócić wszystko w żart noi wciągnęła mnie do elity za co byłam jej bardzo wdzięczna. Ale jak teraz patrzę z perspektywy czasu jedyne co zrobiła to mnie zepsuła do końca i zrobiła bogatą sukę a zniszczyła Violettę, którą byłam kiedyś jest to straszne uczucie jak to zrozumiałam wczoraj. Tak wiem, że trochę późno ale ważne, że w ogóle zrozumiałam. No więc mam tu ostatni tydzień i wracam do Madrytu. Strasznię się boję, że wróci to co kiedyś, że będę gnębiona i prześladowana że zamknę się w sobie i wróci stara Violetta, która się boi odezwać, a ludzi uważa za podłe kreatury, które chcą ją skrzywdzić. Ale dobra muszę wziąć się w garść i postawić czoła wyzwaniu jakim są tamci "ludzie" a raczej potwory z Madrytu. Życzcie mi powodzenia! Federico
Jestem Federico, ale znajomi mówią mi Fede...nie czekajcie kogo ja oszukuje? Przecież nie mam znajomych. Nie licząc kilku osób z grupy osób takich jak ja. Czyli z mittingów, na które zapisali mnie rodzice abym wyszedł z nałogu. Tak jestem alkocholikiem. Nie przesłuyszeliście się, po prostu w pewnym momencie popadłem w złe towarzystwo i tak się zaczęlo. Problemy z alkoholem mam od ponad 3 lat czyli miałem niespełna 12 lat, ale teraz chcę z tego się wydostać. Ludzie mają o mnie złe zdanie, dziewczyna mnie rzucila a najlepszy kumpel ma głeboko w dupie od kiedy dowiedział się o moim uzalezieniu po prostu odszedł. W tym roku zaczynam ostatnią klasę gimnazjum chcę wyjść z nałogu i skupić się na nauce, żeby pokazać tym wszystkim, którzy we mnie nie wierzą, że nie jestem wcale taki beznadziejny i potrafię sam sobie ze wszystkim poradzić. Alkohol dawkuje i mam nad nim kontrole, ale nie umiem bez niego żyć. Uważam, że wszystko jest dla ludzi pod warunkiem, iż będziemy umieli to kontrolować i nie przesadzać z niczym. Za tydzień rozpoczęcie roku i mam nadzieję, że ten ostatnia klasa będzie świetna w sensie, że moje wyniki będą zadowalające dla mnie jak i dla moich dośc wymagających rodziców. Jest jeszcze jeden aspekt, który nie daję mi spać, a mianowicie jest to moja niepełnosprawność...urodziłem się z poważnym porażeniem mózgowym i lekarze nie dawali szans że będę chodził, ale się mylili. Bóg widocznie chciał abym był prawie jak wszyscy, mówiąc prawie mam na myśli to, że chodzę o własnych siłach, może nie idealnie prosto i tak szybko jak inni ale mimo to jestem szczęsliwy, że w ogóle nie muszę być przykuty do wózka. Mogę tańczyć co jest moją największą pasją niestety robię to tylko dla siebie w domu. Nie mam odwagi pokazać się światu. Ale może teraz się to zmieni? Może ostatnia klasa przełamie moją nieśmiałość? Wiem, że wszystko zależy ode mnie i od mojego nastawienia które jest jak najbardziej pozytywne. Chcę się zmienić i poakzać wszystkim prawdziwego mnie, a nie żeby widzieli we mnie tylko niepełnosprawnego idiotę, którym byłem do tej pory. Taki synek mamusi z nałogiem..tak dziwne połaczenie i uważam, że dość oryginalne. Mimo to muszę z tym skończyć! I to jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku więc czasu mam nie wiele ale wierzę, że mi się uda! Trzymajcie za mnie kciuki! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------A więc tak tu jest coś takiego jak prolog. Nie wiem czy mi wyszło to pozostawiam wam do oceny. Piszcie swoje opinie w komentarzach. I jeśli macie jakieś zastrzeżenia proszę abyście je także tam umieszczali. Jeśli chodzi o interpunkcje, która może być błędna i zapewne jest, ale dopiero zaczynam i nie mam jeszcze tej wprawy a także mam z tym po prostu problemy od zawsze...Tak pewnie pomyślicie "To po co zakłada bloga?" A więc od razu odpowiem wam na to pytanie. Ten blog powstał, ponieważ pisanie jest moją pasją i myśle, że tutaj nauczę się robić to lepiej. Chciałabym kiedyś napisać własną książkę, ale nie wiem czy kiedykolwiek będę miała taką możliwość, a tutaj mogę to zrobić więc pomyślałam, że spróbuje własnych sił. Jeszcze raz proszę o zamieszczanie swoich opini w komentarzach. A wam wszystkim chcę życzyć miłej, pogodnej niedzieli i do następnej notki.
Nazywam się Violetta, mam 15 lat. Jestem śliczną, zadufaną w sobie, bogatą dziewczyną. Wiem, że dostanę zawsze to czego tylko zapragnę i tak jest, chcę coś idę to idę do tatusia rb śliczne oczka i dostaję to. Niczego mi w życiu nie brakuje mam hajs, wille z basenem, markowe ciuchy. buty. torebki...po prostu raj dla każdej dziewczyny która ma klasę. W szkole każdy mi zazdrości, dosłownie. Jestem mega popularna i każdy zawsze chcę się trzymać ze mną i moją paczką co jest cudowne. Wcvhodzę dostaję owację, biją się aby usiąść ze mną w ławce czy na stołówce, mimo iż ja tam nic nie przełknę to jedzenie jest takie okropne. Powinni dawać homary, kawior itp dania a nie jakąś pizze... Tak to właśnie ja zadufana w sobie egoistka...a raczej to ja do wczorajszego dnia bo wtedy wszystko się zmieniło. Nie wierzę że jedna decyzja mojego ojca mogla zmienić tak wiele. Znienawidziłam go za to. No bo jak można zrobić mi coś tak podłego? To niedorzeczne! Ale dobra bo gadam tak jakie to straszne a nawet nie wiecie o co chodzi. A więc chodzi o to, że mój "kochany" tatuś jak to mówi "dla mojego dobra" chcę abyśmy przeprowadzili się do Madrytu. Madrytu!? Jak on może? Chyba nie pamięta jakie cierpienia tam przechodziłam jako skryta w sobie, mała nie zbyt urodziwa dziewczyny, która boi się odezwać i siedzi sama w kącie jakkolwiek unikając kontaktu z ludźmi. Wiele się nacierpiałam i wiele krzywdy mi tam wyrządzili..a szczególnie jedna osoba, którą miałam za najlepszą przyjaciółkę lecz jak się okazało...Pomyliłam się! I to bardzo. Ona chciała po prostu wykorzystać to, że jestem bogata aby zdobyć pewną rzecz. I jak już się udało wydała wszystkie moje sekrety za jakąś nędzną parę butów od Tiffaniego, a ja mogłam jej kupić ile by tylko zechciała bo dla mnie to żaden problem. Ale cóż stało się jak stało. Pamiętam, że od tamtej chwili nie gadałam z ludźmi aż do pory wyjazdu. Tu czułam się jak w raju zero problemów, wyładniałam itd.. czyli to co mogliście przeczytać na wstępie, lecz teraz znów widzę że coś ze mną nie tak, Zresztą nie tylko ja a także moja najwspanialsza przyjaciółka Ludmi. Jejku jak ja będę za nią tęsknić. To ona mnie otworzyła i pokazała jak obrócić wszystko w żart noi wciągnęła mnie do elity za co byłam jej bardzo wdzięczna. Ale jak teraz patrzę z perspektywy czasu jedyne co zrobiła to mnie zepsuła do końca i zrobiła bogatą sukę a zniszczyła Violettę, którą byłam kiedyś jest to straszne uczucie jak to zrozumiałam wczoraj. Tak wiem, że trochę późno ale ważne, że w ogóle zrozumiałam. No więc mam tu ostatni tydzień i wracam do Madrytu. Strasznię się boję, że wróci to co kiedyś, że będę gnębiona i prześladowana że zamknę się w sobie i wróci stara Violetta, która się boi odezwać, a ludzi uważa za podłe kreatury, które chcą ją skrzywdzić. Ale dobra muszę wziąć się w garść i postawić czoła wyzwaniu jakim są tamci "ludzie" a raczej potwory z Madrytu. Życzcie mi powodzenia! Federico
Jestem Federico, ale znajomi mówią mi Fede...nie czekajcie kogo ja oszukuje? Przecież nie mam znajomych. Nie licząc kilku osób z grupy osób takich jak ja. Czyli z mittingów, na które zapisali mnie rodzice abym wyszedł z nałogu. Tak jestem alkocholikiem. Nie przesłuyszeliście się, po prostu w pewnym momencie popadłem w złe towarzystwo i tak się zaczęlo. Problemy z alkoholem mam od ponad 3 lat czyli miałem niespełna 12 lat, ale teraz chcę z tego się wydostać. Ludzie mają o mnie złe zdanie, dziewczyna mnie rzucila a najlepszy kumpel ma głeboko w dupie od kiedy dowiedział się o moim uzalezieniu po prostu odszedł. W tym roku zaczynam ostatnią klasę gimnazjum chcę wyjść z nałogu i skupić się na nauce, żeby pokazać tym wszystkim, którzy we mnie nie wierzą, że nie jestem wcale taki beznadziejny i potrafię sam sobie ze wszystkim poradzić. Alkohol dawkuje i mam nad nim kontrole, ale nie umiem bez niego żyć. Uważam, że wszystko jest dla ludzi pod warunkiem, iż będziemy umieli to kontrolować i nie przesadzać z niczym. Za tydzień rozpoczęcie roku i mam nadzieję, że ten ostatnia klasa będzie świetna w sensie, że moje wyniki będą zadowalające dla mnie jak i dla moich dośc wymagających rodziców. Jest jeszcze jeden aspekt, który nie daję mi spać, a mianowicie jest to moja niepełnosprawność...urodziłem się z poważnym porażeniem mózgowym i lekarze nie dawali szans że będę chodził, ale się mylili. Bóg widocznie chciał abym był prawie jak wszyscy, mówiąc prawie mam na myśli to, że chodzę o własnych siłach, może nie idealnie prosto i tak szybko jak inni ale mimo to jestem szczęsliwy, że w ogóle nie muszę być przykuty do wózka. Mogę tańczyć co jest moją największą pasją niestety robię to tylko dla siebie w domu. Nie mam odwagi pokazać się światu. Ale może teraz się to zmieni? Może ostatnia klasa przełamie moją nieśmiałość? Wiem, że wszystko zależy ode mnie i od mojego nastawienia które jest jak najbardziej pozytywne. Chcę się zmienić i poakzać wszystkim prawdziwego mnie, a nie żeby widzieli we mnie tylko niepełnosprawnego idiotę, którym byłem do tej pory. Taki synek mamusi z nałogiem..tak dziwne połaczenie i uważam, że dość oryginalne. Mimo to muszę z tym skończyć! I to jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku więc czasu mam nie wiele ale wierzę, że mi się uda! Trzymajcie za mnie kciuki! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------A więc tak tu jest coś takiego jak prolog. Nie wiem czy mi wyszło to pozostawiam wam do oceny. Piszcie swoje opinie w komentarzach. I jeśli macie jakieś zastrzeżenia proszę abyście je także tam umieszczali. Jeśli chodzi o interpunkcje, która może być błędna i zapewne jest, ale dopiero zaczynam i nie mam jeszcze tej wprawy a także mam z tym po prostu problemy od zawsze...Tak pewnie pomyślicie "To po co zakłada bloga?" A więc od razu odpowiem wam na to pytanie. Ten blog powstał, ponieważ pisanie jest moją pasją i myśle, że tutaj nauczę się robić to lepiej. Chciałabym kiedyś napisać własną książkę, ale nie wiem czy kiedykolwiek będę miała taką możliwość, a tutaj mogę to zrobić więc pomyślałam, że spróbuje własnych sił. Jeszcze raz proszę o zamieszczanie swoich opini w komentarzach. A wam wszystkim chcę życzyć miłej, pogodnej niedzieli i do następnej notki.
sobota, 15 listopada 2014
Hej wszystkim
No to tak może zaczne od kilku słów o sobie mimo iż nie nawidzę pisać o sobie no ale przydałoby się przybliżyć wam moją osobę
A więc już bez ociągania przechodzę do kilku zdań o mojej jakże interesującej (żarcik) osobie"
A więc tak jestem Paulina i nienawidzę tego imienia więc mówcie mi Lusia. Mam 14 lat i chodzę do drugiej gimnazjum. Jestem ogólnie osobą skrytą i zamknietą w sobie ale mimo to staram się zapoznawać nowych ludzi i jakoś daję radę. Do założenia tego bloga zainspirowały mnie moje kochane przyjaciółki z aska bo sama bym się nie odważyła...nw czm ale one uważają że mam do tego "talent" ja mimo iż tak nie uważam postanowiłam spróbować swoich sił bo w końcu raz się żyję i trzeba wszystkiego spróbować, a uwielbiam pisać i jest to tak jakby jedną z moich pasji poza pisaniem uwielbiam śpiewać, malować, grać oraz fotografować wszystko co się da ale szczególnie przyrodę. Ogólnie jestem osobą miłą i tolerancyjną, kocham pomagac ludziom i sprawia mi to ogromną radośc jak ktoś się uśmiecha dzięki mnie...db bo więcej nie wymyśle hehe. Jakbyście mieli jeszcze jakieś pytania do mnie to piszcie w komentarzach na każde postaram się odpowiedzieć możecie także pisać na mojego aska @TiniBlancoo. I tak na zakończenie chciałam powiedzieć że blog będzie opowiadał historię pewnej dziewczyny...i mam tu doi was takie małe pytanko. Wolelibyście abym pisała tylko jej oczami czy kilu osób? wybór należy do was odpowiedzi napiszcie w komentarzu to dla mnie ważne bo to wy macie być zadowoleni.
Na koniec życzę wszystkim miłego wieczorku i kolorowych snów wasz Lusia
Subskrybuj:
Posty (Atom)