Violetta
Nazywam się Violetta, mam 15 lat. Jestem śliczną, zadufaną w sobie, bogatą dziewczyną. Wiem, że dostanę zawsze to czego tylko zapragnę i tak jest, chcę coś idę to idę do tatusia rb śliczne oczka i dostaję to. Niczego mi w życiu nie brakuje mam hajs, wille z basenem, markowe ciuchy. buty. torebki...po prostu raj dla każdej dziewczyny która ma klasę. W szkole każdy mi zazdrości, dosłownie. Jestem mega popularna i każdy zawsze chcę się trzymać ze mną i moją paczką co jest cudowne. Wcvhodzę dostaję owację, biją się aby usiąść ze mną w ławce czy na stołówce, mimo iż ja tam nic nie przełknę to jedzenie jest takie okropne. Powinni dawać homary, kawior itp dania a nie jakąś pizze...
Tak to właśnie ja zadufana w sobie egoistka...a raczej to ja do wczorajszego dnia bo wtedy wszystko się zmieniło. Nie wierzę że jedna decyzja mojego ojca mogla zmienić tak wiele. Znienawidziłam go za to. No bo jak można zrobić mi coś tak podłego? To niedorzeczne! Ale dobra bo gadam tak jakie to straszne a nawet nie wiecie o co chodzi. A więc chodzi o to, że mój "kochany" tatuś jak to mówi "dla mojego dobra" chcę abyśmy przeprowadzili się do Madrytu. Madrytu!? Jak on może? Chyba nie pamięta jakie cierpienia tam przechodziłam jako skryta w sobie, mała nie zbyt urodziwa dziewczyny, która boi się odezwać i siedzi sama w kącie jakkolwiek unikając kontaktu z ludźmi. Wiele się nacierpiałam i wiele krzywdy mi tam wyrządzili..a szczególnie jedna osoba, którą miałam za najlepszą przyjaciółkę lecz jak się okazało...Pomyliłam się! I to bardzo. Ona chciała po prostu wykorzystać to, że jestem bogata aby zdobyć pewną rzecz. I jak już się udało wydała wszystkie moje sekrety za jakąś nędzną parę butów od Tiffaniego, a ja mogłam jej kupić ile by tylko zechciała bo dla mnie to żaden problem. Ale cóż stało się jak stało. Pamiętam, że od tamtej chwili nie gadałam z ludźmi aż do pory wyjazdu. Tu czułam się jak w raju zero problemów, wyładniałam itd.. czyli to co mogliście przeczytać na wstępie, lecz teraz znów widzę że coś ze mną nie tak, Zresztą nie tylko ja a także moja najwspanialsza przyjaciółka Ludmi. Jejku jak ja będę za nią tęsknić. To ona mnie otworzyła i pokazała jak obrócić wszystko w żart noi wciągnęła mnie do elity za co byłam jej bardzo wdzięczna. Ale jak teraz patrzę z perspektywy czasu jedyne co zrobiła to mnie zepsuła do końca i zrobiła bogatą sukę a zniszczyła Violettę, którą byłam kiedyś jest to straszne uczucie jak to zrozumiałam wczoraj. Tak wiem, że trochę późno ale ważne, że w ogóle zrozumiałam. No więc mam tu ostatni tydzień i wracam do Madrytu. Strasznię się boję, że wróci to co kiedyś, że będę gnębiona i prześladowana że zamknę się w sobie i wróci stara Violetta, która się boi odezwać, a ludzi uważa za podłe kreatury, które chcą ją skrzywdzić. Ale dobra muszę wziąć się w garść i postawić czoła wyzwaniu jakim są tamci "ludzie" a raczej potwory z Madrytu. Życzcie mi powodzenia!
Federico
Jestem Federico, ale znajomi mówią mi Fede...nie czekajcie kogo ja oszukuje? Przecież nie mam znajomych. Nie licząc kilku osób z grupy osób takich jak ja. Czyli z mittingów, na które zapisali mnie rodzice abym wyszedł z nałogu. Tak jestem alkocholikiem. Nie przesłuyszeliście się, po prostu w pewnym momencie popadłem w złe towarzystwo i tak się zaczęlo. Problemy z alkoholem mam od ponad 3 lat czyli miałem niespełna 12 lat, ale teraz chcę z tego się wydostać. Ludzie mają o mnie złe zdanie, dziewczyna mnie rzucila a najlepszy kumpel ma głeboko w dupie od kiedy dowiedział się o moim uzalezieniu po prostu odszedł. W tym roku zaczynam ostatnią klasę gimnazjum chcę wyjść z nałogu i skupić się na nauce, żeby pokazać tym wszystkim, którzy we mnie nie wierzą, że nie jestem wcale taki beznadziejny i potrafię sam sobie ze wszystkim poradzić. Alkohol dawkuje i mam nad nim kontrole, ale nie umiem bez niego żyć. Uważam, że wszystko jest dla ludzi pod warunkiem, iż będziemy umieli to kontrolować i nie przesadzać z niczym. Za tydzień rozpoczęcie roku i mam nadzieję, że ten ostatnia klasa będzie świetna w sensie, że moje wyniki będą zadowalające dla mnie jak i dla moich dośc wymagających rodziców. Jest jeszcze jeden aspekt, który nie daję mi spać, a mianowicie jest to moja niepełnosprawność...urodziłem się z poważnym porażeniem mózgowym i lekarze nie dawali szans że będę chodził, ale się mylili. Bóg widocznie chciał abym był prawie jak wszyscy, mówiąc prawie mam na myśli to, że chodzę o własnych siłach, może nie idealnie prosto i tak szybko jak inni ale mimo to jestem szczęsliwy, że w ogóle nie muszę być przykuty do wózka. Mogę tańczyć co jest moją największą pasją niestety robię to tylko dla siebie w domu. Nie mam odwagi pokazać się światu. Ale może teraz się to zmieni? Może ostatnia klasa przełamie moją nieśmiałość? Wiem, że wszystko zależy ode mnie i od mojego nastawienia które jest jak najbardziej pozytywne. Chcę się zmienić i poakzać wszystkim prawdziwego mnie, a nie żeby widzieli we mnie tylko niepełnosprawnego idiotę, którym byłem do tej pory. Taki synek mamusi z nałogiem..tak dziwne połaczenie i uważam, że dość oryginalne. Mimo to muszę z tym skończyć! I to jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku więc czasu mam nie wiele ale wierzę, że mi się uda! Trzymajcie za mnie kciuki!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------A więc tak tu jest coś takiego jak prolog. Nie wiem czy mi wyszło to pozostawiam wam do oceny. Piszcie swoje opinie w komentarzach. I jeśli macie jakieś zastrzeżenia proszę abyście je także tam umieszczali. Jeśli chodzi o interpunkcje, która może być błędna i zapewne jest, ale dopiero zaczynam i nie mam jeszcze tej wprawy a także mam z tym po prostu problemy od zawsze...Tak pewnie pomyślicie "To po co zakłada bloga?" A więc od razu odpowiem wam na to pytanie. Ten blog powstał, ponieważ pisanie jest moją pasją i myśle, że tutaj nauczę się robić to lepiej. Chciałabym kiedyś napisać własną książkę, ale nie wiem czy kiedykolwiek będę miała taką możliwość, a tutaj mogę to zrobić więc pomyślałam, że spróbuje własnych sił.
Jeszcze raz proszę o zamieszczanie swoich opini w komentarzach. A wam wszystkim chcę życzyć miłej, pogodnej niedzieli i do następnej notki.
Cześć kochanie! <33
OdpowiedzUsuńPrzyszłam tu podziwiać twój talent. Wreszcie założyłaś bloga, myślałam, że się nie doczekam. <3 Bardzo mi się podobało ♥ Widzę, że Fedeletta. :3 Violetta egoistka? Hmm będzie ciekawie. Kocham <3
~~Nacik
Kochanie moje między innymi dzięki tb to założyłam<33 Nie wiem co chesz podziwiać ale cieszę się, że ci się podoba<33 Tak Vilu egoistka zawsze spoko kckckcck
UsuńWiesz, co chcę podziwiać napisałam przecież, że twój talent. ♥ M.in. dzięki mnie <3 cudownie ;D Ja też kc <3
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez administratora bloga.
OdpowiedzUsuńŚwietny prolog <3
OdpowiedzUsuńVioletta egoistka? Heh, ciekawie się zaczyna :))
Czekam z niecierpliwością na next <3
Miłej niedzieli ;)
Dziękuje to takie miłe co piszesz...Tak Vilu taka ostr4a egoistka bo kto bogatemu zabroni? heheh +dziękuje next możliwe już dziś +dziękuje i wzajemnie
UsuńAle cudny prolog!
OdpowiedzUsuńOd dawna szukałam opowiadania o takiej bardziej naturalnej Violi która też ma wady a nie jest taka idealna
Świetnie wszystko opisałaś
No i Fede alkoholik, to jest mega oryginalne
Nie mogę doczekać się rozdziału
Pozdrawiam i zapraszam do mnie http://voy-por-ti12.blogspot.com <3
Wreszcie ktoś zwrócił uwagę na Fede dziękuje!!! A idealna Vilu mi też się nie podoba więc hehe nom
Usuń